Smakowało mi
8 osób
Moderatorzy:
    pinot

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: po publikacji
RSS RSS
Zarejestruj się

11/02/14 od Ola

Chinkali

gruzińskie pierogi

Ostatnio wspomniałam o chinkali w kontekście afery na blogu American Eagle. Określenie chinkali jako "tradycyjnego rosyjskiego smakołyku" musiało wywołać - i oczywiście wywołało - prawdziwą burzę pod wpisem. Trudno się zresztą dziwić oburzeniu Gruzinów - w końcu same chinkali, choć dziś znane w całym regionie kaukaskim, to jednak oryginalnie pochodzą właśnie z Gruzji.

Nie będę owijać w bawełnę i powiem Wam już na wstępie, że uwielbiam chinkali. Lubię pierogi, lubię pielmieni, lubię pierożki wonton, a nawet baozi. Ale chinkali uwielbiam.

(By Kolya Pynti, CC-BY-SA-2.0, http://commons.wikimedia.or...)
Wybór chinkali jest ogromny - w jednej z knajp widziałam całe menu złożone tylko z chinkali. Są też knajpy, które nazywają się po prostu "dom chinkali". Najbardziej podstawowe to te z mięsem wołowo-wieprzowym. Są też jednak chinkali z baraniną i cielęciną. Raz jadłam nawet chinkali z krabem - ale o dziwo nigdy nie spotkałam się chyba z farszem drobiowym. Mięso może być mielone albo siekane. Wegetarianie a nawet weganie też będą zadowoleni - bo zwykle w ofercie są też chinkali z grzybami, ziemniakami albo z serem (tych ostatnich jako jedynych nie polecam bo po prostu mi nie smakowały). W wersji podstawowej zwykle farsz do mięsnych chinkali jest doprawiany kolendrą - jak właściwie większość dań kuchni gruzińskiej. Nie każdy lubi kolendrę, a nawet jak się ją lubi to po kilku miesiącach nie można już na nią patrzeć - jednak gdy minie kryzys to idzie się przyzwyczaić.

Dla mnie sekret chinkali tkwi w rosołku którym są (prócz farszu) wypełnione - ale ten pojawia się tylko w przypadku pierożków z mięsnym farszem. Przyznam szczerze, że nie raz upaćkałam się tym rosołkiem zanim opanowałam trudną sztukę jedzenia chinkali, ale co tam - z cukru nie jestem.

No właśnie - sztuka jedzenia chinkali. Po pierwsze - chinkali nie jemy nożem i widelcem. Po prostu nie. Jeśli spróbujecie jeść je w ten sposób nie zdziwcie się, jeśli podejdzie do Was jakiś autochton żeby wytłumaczyć Wam jak je się chinkali, albo po prostu zwróci Wam uwagę, że tak się ich nie je. Jeśli nie nożem to jak? Sztuka polega na tym, żeby złapać pierożka za "nóżkę" (w tym wypadku można posłużyć się widelcem), nadgryźć delikatnie pierożka i wypić z niego bulion. Dopiero potem zjadamy resztę - zostawiając jednak nóżkę. Dlaczego? Bo w tym miejscu ciasto jest zwykle jeszcze surowe.

Inny powód, dla którego z czystym sercem mogę polecić Wam chinkali to cena - dlatego mogą na nie sobie w knajpie pozwolić nawet osoby podróżujące niskobudżetowo. Koszt jednego chinakli waha się od 80 groszy do 1,5 zł. Dziewczynie do najedzenia się nimi wystarcza 5 sztuk, facetowi 7-8 (wyjątek stanowią chinkali wegetariańskie - bo zwykle trochę mniejsze).

I tu pozwólcie że skończę, bo od samego myślenia o chinkali zrobiłam się głodna :)

Mówi się o tym we wpisach (lub komentarzach do nich):


Ostatnio komentowane na stronie:
05/11/2013 pioter

Bar Przystań w Sopocie

14 komentarzy, ostatni z 27/07/2016 od izmi
11/02/2014 Ola

Chinkali

gruzińskie pierogi
7 komentarzy, ostatni z 14/04/2016 od Mis_Paskownik