Z wizytą na Kaukazie
8 osób
Moderatorzy:
    Agata Ola
Autorzy strony:
    Ola Mateusz Agata
Subskrybenci:
    bt Ola Agata Antisaina Grzania Mateusz Malgorzata blacknona

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: po publikacji
RSS RSS
Zarejestruj się

Czarny Klasztor

Sewanawank

Jezioro Sewan samo w sobie jest atrakcją, a najpopularniejsze miejsce na jego brzegach to przepiękny monastyr na wzgórzu. W letnie weekendy liczba turystów jest oszołamiająca. Na szczęście w tygodniu jest lepiej, chociaż wtedy dostępu do kościołów bronią weselni goście – tak, śluby odbywają się też w tygodniu, a Sewanawank to ewidentny numer jeden na przysięgę małżeńską. O wiele bardziej klimatyczny jest Hajrawank, ale Czarny Klasztor trzeba zobaczyć. Widok ze wzgórza jest niesamowity.

Jeden z kościołów na półwyspie, to tu odbywają się śluby Jeden z kościołów na półwyspie, to tu odbywają się śluby (T.Areshian, https://www.flickr.com/phot... CC-BY-.20)

Święty Mesrop Masztok ujrzał dwanaście postaci płynących łodziami po wodach Sewanu. Pokazywały, gdzie założyć monastyr. I tak Sewanawank wzniesiono na wzgórzu niedostępnej wyspy, ponoć na miejscu pogańskiej świątyni. Ufundowała go księżniczka Miriam – powstały trzy kościoły, cele mnichów, mur i budynki gospodarcze. Żyli tu mnisi zsyłani z Eczmiadzynu za grzeszne uczynki. Nie jedli mięsa, nie pili wina, nie mogli kontaktować się z kobietami. Ostatni opuścił klasztorne mury przed II wojną światową. Stąd miała się też wziąć nazwa klasztoru –Czarny. Od grzechów, ale też od tufu, z którego go zbudowano. Monastyr był też świadkiem wielu bitew, ze zwycięską bitwą króla Aszota II Żelaznego z Arabami na czele (IX wiek).

Latem trudno uchwycić oba kościoły bez tłumów Latem trudno uchwycić oba kościoły bez tłumów (Mateusz J.) Na pierwszym planie rzadki, zielony chaczkar Na pierwszym planie rzadki, zielony chaczkar (Mateusz J.)

Dzisiaj wyspa to łatwo dostępny półwysep (po spuszczeniu wody z polecenia Stalina), niedaleko miasteczka Sewan. Monastyr otaczają liczne kwatery, ośrodki wypoczynkowe i knajpy. Plaże są ogrodzone i niezbyt ładne, więc nie ma potrzeby zostawania tu na dłużej po zwiedzeniu Sewanawank. Z trzech kościołów pozostały dwa, św. Apostołów i Matki Bożej. Są niemal czarne, bo zbudowane z tufu, najpopularniejszego budulca w kraju. Podobne do siebie, o surowym wystroju, dumnie górują nad wodami jeziora. Oba niewielkie kościoły są udostępnione zwiedzającym, chociaż wnętrze nie jest przesadnie interesujące. Dużo ciekawsze są potężne średniowieczne drewniane drzwi do kościoła św. Apostołów. Wedle wszelkich danych, do kościoła Matki Bożej nie ma wstępu od trzęsienia ziemi, jednak najwidoczniej uporano sobie z tym problemem, bo w lato 2014 weszłam tam bez problemów. Gawit i cele mnichów to już tylko ruiny, z wystającymi gdzieniegdzie chaczkarami. Warto się im przyjrzeć, bo niektóre są zielone – a to rzadko się zdarza. Wyrzeźbiono je w andezycie, wydobywanym w okolicach Sewanu.

Jeśli po zwiedzeniu monastyru zechcemy udać się na koniec wzgórza (a warto, bo widok jest przepiękny), zobaczymy letni dom prezydenta. Po krótkim spacerze wróćmy do monastyru i usiądźmy na którejś z licznych ławek. Z jednej strony mamy czarne kościoły, z drugiej błękitne wody jeziora. Hipnotyzujące miejsce, pod warunkiem, że nie ma tłumów.

Sewanawank zimą - to dla tych widoków się tu przyjeżdża Sewanawank zimą - to dla tych widoków się tu przyjeżdża (Tommy and Georgie, https://www.flickr.com/phot... CC-BY-2.0)