Z wizytą na Kaukazie
8 osób
Moderatorzy:
    Agata Ola
Autorzy strony:
    Ola Mateusz Agata
Subskrybenci:
    bt Ola Agata Antisaina Grzania Mateusz Malgorzata blacknona

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: po publikacji
RSS RSS
Zarejestruj się

Jak uniknięto tragedii Jeziora Aralskiego nad Sewanem

Osuszanie i nawadnianie w cieniu Stalina

Patrząc na błękitne wody ogromnego górskie jeziora, ciężko uwierzyć, że planowano jego drastyczne zmniejszenie. Wszystko dla „dobra” człowieka, popędzane pomysłami komunistów. Na szczęście dla jeziora Sewan, genialny plan nie został wykonany w całości, a zmiany udało się zatrzymać.

Sewan dzisiaj. Jeżeli poziom jeszcze się podniesie, ta plaża przestanie istnieć. Sewan dzisiaj. Jeżeli poziom jeszcze się podniesie, ta plaża przestanie istnieć. (Mateusz J.)

Sewan, zwane morzem Armenii, to górskie jezioro na wysokości niemal 1900 metrów o powierzchni 940 km². Przed akcją osuszania było 20 metrów wyżej, a jego powierzchnia sięgała 1360 km².  Z jeziora wypływa tylko jedna rzeka, Hrazdan, transportując 10% wody. Pozostałe 90% wyparowuje. I właśnie to niepokoiło ludzi, chcących wykorzystać wodę na swoje potrzeby. Pierwsze podchody zaczęły się już w 1848 roku, konkretny projekt zaproponowano w roku 1910. Soukias Manasserian, jeden z inżynierów odpowiedzialnych za katastrofalną sytuację nad Jeziorem Aralskim, zasugerował obniżenie poziomu wody o 40 metrów i wykorzystanie zdobytej wody do nawadniania pól oraz w hydroelektrowni. Powierzchnia jeziora miała się zmniejszyć do Małego Sewanu, a więc całkowicie zniknąłby Wielki. Dwadzieścia trzy lata później przystąpiono do akcji, w 1933 roku prace szły już pełną parą. Kilka lat później wodę z Sewanu wykorzystywano już w Sewano-Razdańskim kompleksie irygacyjno-energetycznym, a plan delikatnie zmodyfikowano, planując obniżenie poziomu o 5 metrów więcej niż zakładał Soukias. Poziom wody opadał o ponad metr rocznie, wodę wykorzystywano do nawadniania pól – jednak te okazały się nieurodzajne. Po śmierci Stalina projekt się zatrzymał. Katastrofa w stylu Jeziora Aralskiego była coraz bliżej, aż w 1961 roku stwierdzono, że trzeba jak najszybciej zaprzestać osuszania Sewanu, a wręcz zacząć podnosić poziom wody ze względu na zakłócenie równowagi ekologicznej.

Zachód słońca nad Sewanem. W tle widać otaczające jezioro góry. Zachód słońca nad Sewanem. W tle widać otaczające jezioro góry. (Mateusz J.)

By ratować jezioro, wybudowano podziemny kanał łączący je ze zbiornikiem Keczut na rzece Arpa. Kiedy to nie wystarczyło, zaczęto budować drugi do rzeki Vorotan. Tym samym Sewan nie został drugim Jeziorem Aralskim. Prace nad tunelem zostały wstrzymane w czasie konfliktu o Górski Karabach, ukończono je dopiero w 2004 roku. Od 2006 roku poziom wody podnosi się o 25 centymetrów rocznie, chroniąc przed wyginięciem trzy endemiczne gatunki ryb i całą masę innych zwierząt oraz roślin.

Czy ślady osuszania w ogóle widać? Oczywiście. Chociażby w okolicy wioski Noradus, gdzie krajobraz jest iście księżycowy, z ogromnymi uskokami, które dawniej biegły po dnie jeziora. To działa też w drugą stronę, bo już widać ślady ratowania Sewanu – zatopione fundamenty i drzewa, jak te w okolicy monastyru Hajrawank. Jeżeli władze nadal będą trzymały się planu i poziom wody podniesie się do pierwotnego, przestanie istnieć wiele nadbrzeżnych hoteli i plaż. Równowaga zostanie przywrócona? Może, ale zajmie to jeszcze wiele, wiele lat.