AutorWydawca pioter
Piotr Diehl
subskrybuj autora
(subskrybuje: 11 osób)

subskrybuj autora, jeśli chcesz otrzymywać informacje o jego nowych notatkach.

Wpisy:
Notatki 201 (+372/-1)
Komentarze 278 (+94/-0)
RSS RSS
Zarejestruj się

28/02/19 publiczna

Kalisz historyczny, Kalisz współczesny

Notatki na marginesie robienia zdjęć do albumu

Kalisz? Mnie długo kojarzył się z ptolemejską "Calisią", ze współczesnymi fortepianami o tej samej nazwie, z Marią Dąbrowską i jej "Nocami i dniami", poza tym właściwie z niczym innym. Owszem, z lekcji historii wyniosłem jakąś wiedzę o roli miasta w dziejach Polski, lecz wiedza ta nie przekładała się na obrazy, nie miałem żadnego wyobrażenia wyglądu miasta, jego znaków rozpoznawczych, głównych symboli i zabytków. Prawdę mówiąc - zupełnie mnie to nie zajmowało. Do czasu, gdy wpadła mi oko informacja prasowa o wystawie najstarszych zachowanych zdjęć Kalisza autorstwa Jana Wilhelma Diehla - mojego prapradziadka. W rodzinie niewiele wiedzieliśmy o fotograficznej działalności prapradziadka, ba, nawet nie wiedzieliśmy, że przez jakiś czas pracował w Kaliszu. Tym bardziej informacja była zaskakująca. Zdjęcia zostały zakupione przez Bibliotekę Miejską na aukcji w roku 2009 dzięki staraniom jej dyrektora, p. Adama Borowiaka, czemu zawdzięczamy, że mogły wreszcie zostać zaprezentowane szerokiej publiczności. Kilka lat później nawiązałem kontakt z kaliskim wydawcą, p. Tomaszem Chlebbą, który opublikował je w albumiku "Najstarsze widoki Kalisza", a ten dowiadując się z kolei, że i ja zajmuję się fotografią, zaproponował mi przyjazd do Kalisza i zrobienie zdjęć do planowanego przez niego albumu "Kalisz wczoraj i dziś". Dla mnie oznaczało to jedno: czas poznać miasto!
 
Nieco historii
 
Jeszcze przed podróżą przejrzałem galerie i plany miasta, a także poczytałem o jego historii. W wielu publikacjach określane jest mianem "najstarszego miasta polskiego". Tak nazywał Kalisz już Jan Długosz w swojej "Kronice", pisał w niej: "Kalisz, najstarsze z miast, którego jedynie nazwą ze wszystkich miast polskich zapisanych przez Ptolemeusza w jego »Kosmografii« możesz zapoznać". Rzeczywiście, na mapie Ptolemeusza pojawia się "Calisia", lecz historycy wcale nie są przekonani, że oznacza ona osadę w miejscu dzisiejszego Kalisza. Jednakże ślady osadnictwa oraz wykopaliska w okolicach miasta poświadczają, że już w czasach starożytnych istniał tu istotny ośrodek, a odnalezione skarby, zwłaszcza rzymskie monety, wskazują, że mógł przebiegać tędy szlak bursztynowy. Podobnież ciekawą hipotezą, lecz trudną dziś do udowodnienia, jest postawiona kilka lat temu przez prof. Buko teza, że Kalisz był rodowym grodem Piastów. To stąd mieli wyruszyć na podbój Wielkopolski, który zakończył się zbudowaniem silnej organizacji państwowej z głównymi ośrodkami w Gnieźnie, Poznaniu, Gieczu i Ostrowie Lednickim
 
Herb Kalisza Herb Kalisza
 
Nawet jeśli w tych hipotezach zawiera się jedynie cząstka prawdy, to i tak nie zmienia to faktu, że Kalisz i okolice należały do jednych z najstarszych i najważniejszych ośrodków cywilizacyjnych na ziemiach polskich. W średniowieczu i potem w czasach rozkwitu Rzeczpospolitej Kalisz swój status potwierdzał, będąc jednym z pierwszych polskich miast lokowanych jeszcze w połowie XIII wieku i stanowiąc obok Poznania główny ośrodek miejski i administracyjny w Wielkopolsce. Przypomnijmy, że przez wiele wieków województwo kaliskie było największym w Prowincji Wielkopolskiej i że należało do niego nawet Gniezno. Sprzyjało to rozwojowi miasta, osadnictwu rzemieślników i kupców z różnych regionów Europy, a także powstaniu jednej z najstarszych gmin żydowskich na ziemiach polskich. Mówiąc o ówczesnym Kaliszu, nie sposób też nie wspomnieć o licznych zakonach, które kształtowały oblicze miasta, zwłaszcza franciszkanach, którzy zbudowali w połowie XIII wieku potężny, istniejący do dziś kościół św. Stanisława, oraz jezuitach sprowadzonych pod koniec XVI wieku, po których pozostały bezcenne zabytki w tzw. zespole pojezuickim.   
 
Niestety, z tamtych czasów zachowało się niewiele budowli, a w niezmienionej formie właściwie żadna. Ich losy mówią o burzliwej historii miasta, trudnej zwłaszcza od końca XVIII w. W 1792 roku prawie całe miasto zniszczył ogromny pożar. Ogień strawił wtedy m.in. gotycko-renesansowy ratusz i średniowieczny zamek, w swoich czasach jeden z największych w Wielkopolsce. Potem nastały trudne czasy rozbiorów, choć trzeba powiedzieć, że dla rozwoju miasta pierwsze dekady XIX wieku nie były żadnym czasem zastoju. Najpierw władze pruskie, a potem rosyjskie sprzyjały odbudowie miasta i jego unowocześnieniu. Kalisz stał się po Kongresie Wiedeńskim najdalej wysuniętym na zachód miastem Imperium Rosyjskiego, a tym samym bramą wjazdową do niego od strony Prus. Carowi Aleksandrowi I zależało, by zyskał rangę miasta reprezentacyjnego. W czasach zaboru pruskiego i Księstwa Warszawskiego Kalisz wychodzi poza swoje średniowieczne mury, na terenie ogrodów pojezuickich powstaje zalążek Parku Miejskiego oraz zostaje wytyczona dzisiejsza Al. Wolności, przy której w latach 20-tych XIX wieku staje klasycystyczny Pałac Trybunalski - monumentalny gmach w stylu cesarstwa. To tylko przykład zmian, jakie zachodzą wtedy w mieście.
 
Gmach Trybunału. Gmach Trybunału.
 
Wraz z nastaniem rządów rosyjskich zmieniała się struktura narodowościowa miasta. Do Kalisza przybywają Rosjanie. Zwłaszcza po Powstaniu Listopadowym osiedla się w nim wielu rosyjskich urzędników i wojskowych. Podobnie jak później Łódź  Kalisz staje się w kolejnych dekadach ośrodkiem czterech kultur: polskiej, żydowskiej, niemieckiej i rosyjskiej. Podobnie też jak w Łodzi, choć w dużo mniejszej skali, rozwija się przemysł. Zmienia się architektura, powstają fabryki i nowe kamienice. W miejscu dawnego ratusza buduje się nowy, zresztą niezbyt urodziwy, a przy dzisiejszym pl. Jana Pawła II władze carskie wznoszą okazałą cerkiew uznaną za symbol obcej dominacji i rozebraną po odzyskaniu niepodległości. 
 
Tragedią dla Kalisza okazał się wybuch I wojny światowej w 1914 roku. Niemcy zajęli miasto opuszczone  przez wojska rosyjskie już 2 sierpnia. Z powodów do dziś niewyjaśnionych w ciągu następnych kilkunastu dni systematycznie burzyli miasto z dział ustawionych na wzniesieniach. Zabudowa centrum Kalisza legła w gruzach, a ludność zmniejszyła się z 60 tys. do 5 tys. Po odzyskaniu niepodległości Kalisz po raz kolejny odbudowywano, a właściwie dużą część Śródmieścia po prostu na nowo zbudowano. W istniejącym jeszcze od czasów średniowiecznych układzie urbanistycznym stanęły pierzeje zupełnie nowych kamienic, a na Rynku wzniesiono nowy gmach Ratusza. 
 
 
Panorama
 
autor: Jan Wilhelm Diehl - 1871 (zdjęcie ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu) autor: Jan Wilhelm Diehl - 1871 (zdjęcie ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu)
 
Kalisz współcześnie. Kalisz współcześnie.
 
Po raz pierwszy stary Kalisz zobaczyłem wjeżdżając do miasta od strony Konina ul. Stawiszyńską. W przerwach pomiędzy zabudowaniami przedmieścia migotała w blasku popołudniowego słońca panorama miasta usadowionego w rozległej Dolinie Prosny. Lokalizacja rzeczywiście pod wieloma względami atrakcyjna. Niegdyś chodziło głównie o walory obronne miejsca na wyspie pomiędzy ramionami meandrującej rzeki, dziś są to również walory estetyczne. Zwarte miasto zamknięte w średniowiecznych murach wyglądało z okalających wzgórz pewnie jak z obrazka. Możemy sobie tylko wyobrazić górujący nad miastem wysoki gotycki ratusz, zamek, no i oczywiście wieże głównych kościołów, które przetrwały do dziś, choć w zmienionym kształcie: XIV-wieczny kościół WNMP został po katastrofie budowlanej w XVIII wieku zbarokizowany, a na na katedrze św. Mikołaja dobudowano pod koniec wieku XIX neogotycką więżę. Na fotografiach Jana Wilhelma z ok. 1870 roku jej jeszcze nie ma. Widać to choćby na zdjęciu zrobionym przez niego z  Chmielnika. Rzuca się na nim w oczy również inna różnica: przedmieścia wtedy nie były aż tak zabudowane i nie przesłaniały widoku na stary Kalisz. Ale cóż, miasto zdążyło się rozrosnąć. Tym niemniej i dziś panoramę miasta tworzą przede wszystkim wieże, obok tych kościelnych również charakterystyczna wieża nowego ratusza. Nadal też o jej urodzie widoku decyduje malownicze położenie miasta. 
 
Ulica Niecała i "Dom pod aniołami"
 
Zatrzymuję się w hostelu przy ul. Niecałej na poddaszu kamienicy należącej do parafii ewangelickiej o wdzięcznej nazwie "Dom pod aniołami". Zastaję warunki może nieco spartańskie, ale wszystko wynagradza unikalny klimat hostelu, ogromna kuchnia i świetlica z pokaźnym księgozbiorem.
 
Brama wejściowa do Brama wejściowa do "Domu pod aniołami" przy Niecałej.
 
Lepszego miejsca noclegowego na wypady fotograficzne nie mogłem wybrać. Stąd blisko do bazyliki kolegiackiej WNMP, gmachu Komisji Wojewódzkiej (obecnie siedziba Starostwa), zachowanych resztek murów średniowiecznych, wreszcie do Parku Miejskiego, do którego prowadzi ul. Niecała - sama w sobie będąca tematem fotograficznym i tłem dla wielu opowieści o dziejów miasta. Dość wspomnieć, że na niej swoją kamienicę zbudował Repphan, pierwszy kaliski fabrykant-sukiennik, który postawił też pierwszą kaliską fabrykę z prawdziwego zdarzenia i założył liczne warsztaty tkackie. Na Niecałej urodził się znany podróżnik Stefan Szolc-Rogoziński oraz działała słynna manufaktura Adama Szrajera produkująca lalki i zabawki znane na całym świecie. Na niej swoje miejsce znalazła parafia ewangelicka i prawosławna. Miał tu też swoje atelier znany kaliski fotograf Wincenty Franciszek Boretti, a wybitny architekt Albert Nestrypke zbudował przy niej swoją modernistyczną willę. Urocza i jakżeż ciekawa uliczka! Co ważne dla fotografa, z dachów jej kamienic roztacza się ładny widok na Śródmieście, wchodzę na dwa z nich, odwiedzam też pracownię artysty kaliskiego Wojciecha Krenza na poddaszu w dawnym "Domu Repphanów", stamtąd robię jedno z moich ulubionych zdjęć opublikowanych w albumie:
 
Panorama z Panorama z "Domu Repphanów" na stronicach albumu "Kalisz wczoraj i dziś"
 
 
Kalisz zbudowany na nowo
 
Wspomniałem na początku, że przed przyjazdem do Kalisza nie miałem wyobrażenia, co mogłoby być rozpoznawczym znakiem wyglądu miasta i jego architektury, coś, co by było charakterystyczne i dominujące. Dla mnie, przyjezdnego, takim znakiem-symbolem okazał się Rynek i sąsiadujące z nim uliczki, a zwłaszcza ciąg ulic Śródmiejskiej i Zamkowej, a zatem część miasta, która najbardziej ucierpiała podczas haniebnego bombardowania w 1914 roku. Właściwie wszystko, łącznie z gmachem Ratusza, jest tu zbudowane na nowo w latach 20-tych i 30-tych pod czujnym okiem architektów, którym zależało, by miasto odrodziło się w duchu polskiej tradycji, stąd też widoczne nawiązania do starszej architektury znanej z innych miast, renesansowej i klasycystycznej, jednakże wcale nie chodziło o to, by budynki te wyglądały na zabytkowe, przeciwnie: miały mimo nawiązań historycznych być nowoczesne.
 
Na kaliskim Rynku, stronice albumu Na kaliskim Rynku, stronice albumu "Kalisz wczoraj i dziś".
 
Uwagę zwraca ich estetyka. Mimo że każda kamienica właściwie jest inna, z innymi elewacjami, fasadami, detalami i kolorami, ba! nawet trudno znaleźć tu dwa takie same balkony, to ich pierzeje stanowią spójne i harmonijne zespoły. Przy tym zabudowa nie wydaje się przytłaczająca, choć ma niewątpliwie charakter wielkomiejski. Co ciekawe, kamienice w 90% zostały wybudowane ze środków prywatnych. Żeby nie powstawał estetyczny chaos, inwestorzy musieli zobowiązać się do podążania w kierunkach wskazanych przez architektów. Nieźle współgra z nimi neoklasycystyczny Ratusz, a jeśli wyjść poza historyczną "starówkę", to również reprezentacyjna Aleja Wolności i Teatr Miejski im. Wojciecha Bogusławskiego. 
 
Teatr Miejski im. Wojciecha Bogusławskiego nad Prosną. Teatr Miejski im. Wojciecha Bogusławskiego nad Prosną.
 
 
Piękno i rozpad
 
Wystarczy jednak odejść niedaleko od Rynku, żeby zobaczyć też inne oblicze kaliskiego Śródmieścia: zdewastowane kamienice i ich podwórka tak smutne, że ściska serce. Na przykład przy Sukienniczej i Browarnej. Akurat te najlepiej zapamiętałem, gdyż - nie znając jeszcze topografii miasta, dopiero co je poznając - wszedłem tam na kilka podwórek. Niby miasto było mi jeszcze obce, lecz na nich poczułem się jak w znanym mi świecie z dzieciństwa, które spędziłem w Łodzi. Widok zaniedbanych wysokich studni kamienic, bram potężnych, lecz albo spróchniałych, albo zardzewiałych, fasad zdewastowanych i sypiących się resztek tynków przywodził na myśl te na tyłach eleganckiej Piotrkowskiej. Oczywiście w innych proporcjach. Lecz - podobnie jak tam - w rozpadających się budynkach wciąż widać ich dawne bogactwo, kunszt architektów i dekoratorów. Rozpad i piękno istnieją tu tuż obok siebie tworząc scenerię na niejedną opowieść o przemijaniu. Tym nie mniej dla dzisiejszych mieszkańców trwanie w tych murach musi być zapewne uciążliwe. Powoli remontuje się jednak niektóre z kamienic, przywraca dawną urodę fasad i odnawia stare pełne uroku klatki. Są już najczęściej jednak pozamykane, chronione domofonami, fotografowi spoza miasta, turyście, trudno na nie wejść. 
 
Na podwórku przy Browarnej. Na podwórku przy Browarnej.
 
 
Nowocześnie
 
Nerw dzisiejszego Kalisza czuć najlepiej na przedmieściach, zwłaszcza tych po wschodniej i południowej stronie miasta. To inny świat niż ten śródmiejski, w którym tak mocno widać i czuć dzieje miasta. Tu powstały nowe tereny przemysłowe i handlowe oraz modernistyczne osiedla, nawet ładnie rozplanowane i przestrzenne. Nadal też Kalisz rozwija się gospodarczo mimo tąpnięcia po 1989 roku, kiedy wiele zakładów nie dało sobie rady z nowymi wyzwaniami (wspomnijmy chociażby fabrykę fortepianów Fibigera istniejącą od 1878 roku - słynną "Calisię" upaństwowioną w 1945 r.). Niektóre stare firmy znalazły swoje miejsce na nowym rynku, ale zaczęły też powstawać nowe, niektóre z nich jak amerykański gigant Pratt & Whitney wybudowały nowoczesne hale produkcyjne i sprowadziły do miasta najwyższej klasy nowoczesne technologie i rozwiązania organizacyjne. Z wydawcą albumu - p. Tomaszem Chlebbą - odwiedzamy kilka nieźle prosperujących zakładów. Spotykamy tam ludzi otwartych, dynamicznych. To nowe pokolenie Kaliszan, które kształtuje miasto i pracuje na jego rozwój.
 
Nowe tereny przemysłowe i handlowe przy wjejździe od strony Ostrowa Wlk. Nowe tereny przemysłowe i handlowe przy wjejździe od strony Ostrowa Wlk.
 
***
 
Podczas pobytów w Kaliszu uderzyła mnie różnorodność stylistyczna miasta. Nieraz w zasięgu wzroku, ba, nieraz na jednej ulicy znajdujemy obiekty z kilku różnych epok. Cóż, historia zrobiła swoje, a współczesność dopisuje własne zdania. Widać, że miasto się wielokrotnie zmieniało, że było często przebudowywane, że odradzało się po licznych pożarach, że odrodziło się po dramacie 1914 roku. Jak Feniks z popiołów! Mimo to, gdy porównuję widoki współczesne z tymi, które utrwalił podczas kilkumiesięcznego pobytu w Kaliszu prapradziadek Jan Wilhelm w 1871 roku, mam wrażenie, że w swojej jakiejś istocie miasto nie zmieniło się. Może to zasługa kościołów, które o dziwo nie zostały całkowicie zburzone w 1914 roku, i rozpoznawalnego na niektórych kadrach wspaniałego, jeszcze średniowiecznego układu urbanistycznego. Na jednym zdjęciu Jana Wilhelma znajduję widok prawie że nie różniący się od współczesnego. Jest to zdjęcie kościoła WNMP/Sanktuarium św. Józefa zrobione z ul. Sukienniczej. To też jedno z najciekawszych kaliskich zdjęć Jana Wilhelma. Mimo że zrobione koło południa, co zdradza cień rzucony przez kamienicę, przedstawia ulicę właściwie pustą. Jedynie uważne oko dostrzeże dwie postaci drepczące po obu stronach ulicy, które ze względu na długi czas naświetlania, jakiego wymagała wówczas technika fotograficzna, na zdjęciu wychodzą poruszone i robią wrażenie "duchów". Wraz z głębokimi cieniami sprawiają, że obraz przypomina nieco dokonania późniejszych surrealistów. Dziś trudno powtórzyć ten kadr chociażby z tego powodu, że ulica jest na co dzień zatłoczona i gwarna, a na zdjęciach zrobionych z podobnej perspektywy współczesne latarnie uliczne przesłaniają wieżę kościoła. Jak dobrze, że przetrwała fotografia z 1871 roku i że możemy ją porównać ze zdjęciami współczesnymi przedstawiającymi ten sam z pozoru widok.
 
Po lewej: fotografia Jana Wilhelma Diehla z 1871 roku (zdjęcie ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu), po prawej widok współczesny - Piotr Diehl 2017. Po lewej: fotografia Jana Wilhelma Diehla z 1871 roku (zdjęcie ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu), po prawej widok współczesny - Piotr Diehl 2017.
 
-----------------------------
Więcej informacji i zdjęć w:
  • Album Album "Kalisz wczoraj i dziś" na kaliskim Rynku.
Ostatnio komentowane notatki autora:
16/08/2016 pioter

Toruń wieczornie

7 zdjęć
4 komentarze, ostatni z 04/03/2019 od bt
24/12/2015 pioter

Barwy gotyku

Iluminacje w Amiens
2 komentarze, ostatni z 04/03/2019 od pioter