AutorWydawca IDB
Iwona D. Bartczak
subskrybuj autora
(subskrybuje: 6 osób)

subskrybuj autora, jeśli chcesz otrzymywać informacje o jego nowych notatkach.

Wpisy:
Notatki 84 (+125/-0)
Komentarze 91 (+61/-0)
RSS RSS
Zarejestruj się

Bolimów

i pamiątki nieradosne

Mniej więcej tam, gdzie dzisiaj przebiega autostrada A2, łacząca Warszawę z Poznaniem, mniej więcej w połowie drogi między Żyrardowem a Łowiczem, równo 100 lat temu przebiegał front rosyjsko-niemiecki. I wojna światowa była wojną pozycyjną, żołnierze miesiącami siedzieli w okopach, w atakach piechoty i artylerii ginęli dziesiątkami tysięcy jedyni i drudzy, ani o jotę nie przesuwając linii frontowych. Również nad rzeką Rawką stali na przeciwko siebie więcej niż pół roku w 1914 i 1915 roku. W dzień obrzucali się granatami i wyrzynali, wieczorem wymieniali się wiadomościami z frontu i słuchali melodii wygrywanych na harmonijkach, a w nocy razem pili wódkę. Pamiętajmy, że okopy przeciwnych stron były czasem odległe o 10-13 metrów, słyszeli się więc doskonale, a ponadto w obu armiach często byli po prostu miejscowi, znający się sprzed wojny.

Na rynku w Bolimowie - wsi obok tejże autostrady, tuż nad Rawką, jakieś 20 km od Łowicza - stoi na rynki nietypowy gong pożarowy. Uderzano w niego na alarm. Bolimów ma rynek, bowiem przed powstaniem styczniowym  1863 roku był miastem. Właśnie za karę za zaangażowanie w to powstanie Rosjanie odebrali mu status miasta.

Rynek w Bolimowie Rynek w Bolimowie (IDB)

Tuba przymocowana do słupa, w której wnętrzu jest pręt do uderzania o sciany stalowej tuby, to połowa niemickiej butli na chlor. Właśnie w okolicach Bolimowa trzykrotnie Niemcy użyli gazów bojowych. Pierwszy raz w w grudniu 1914, podczas dwudziestopniowych mrozów - wyobraźcie sobie tych żołnierzy w okopach! - zupełnie nieskutecznie. Jednak w dwóch kolejnych w 1915 roku zginęło wiele tysięcy ludzi, głównie Rosjan, ale też Niemców (jak wiatr się odwracał), niektórzy mówią że mogło być i 70 000.

Cmentarz niemiecki z 1915 roku w Bolimowie Cmentarz niemiecki z 1915 roku w Bolimowie (IDB)

Kamienie upamiętniające pradziadka Helmuta Kohla, generała, poległego właśnie pod Bolimowem Kamienie upamiętniające pradziadka Helmuta Kohla, generała, poległego właśnie pod Bolimowem (IDB)

Cmentarz niemiecki z 1915 roku w Bolimowie. Cmentarz niemiecki z 1915 roku w Bolimowie.

Broń chemiczna była wielką nadzieją Niemców w tej wojnie. Próbowali znaleźć sposób, aby porazić, a najlepiej uśmiercić piechotę przeciwnika, też spowodować panikę, zanim przypuszczali atak własnej piechoty. Chlor jest cięższy od powietrza, więc zalegał w okopach i rzeczywiście czynił ogromne spustoszenia. Żolnierze rosyjscy nie mieli masek gazowych, w ogóle nie rozumieli co się dzieje, myśleli, że to zasłona dymna, więc chowali się głęboko w okopach, a tam było największe stężenie chloru. Umierali w strasznych męczarniach. Żołnierze niemieccy byli poruszeni tym, co zobaczyli. Są dokumenty, które mówią, że Niemcy samorzutnie pomagali Rosjanom, wynosili ich poza pole walki.

Druga część butli z rynku znajduje się na podwórku bolimowskim garncarzy, państwa Konopczyńskich. Tradycja garcarska jest w tej rodzinie przekazywana z pokolenia na pokolenie od 200 lat. Ale o tym kiedy indziej.

W każdym razie połowę butli umieścił tam nestor rodu, strażak, który umarł osiągnąwszy chlubny wiek 100 lat i jednego miesiąca.

Bolimów, posesja rodziny Konopczyńskich. Bolimów, posesja rodziny Konopczyńskich. (IDB)

Butla na chlor na posesji panstwa Konopczyskich w Bolimowie Butla na chlor na posesji panstwa Konopczyskich w Bolimowie (IDB)

Na froncie nad Rawką użyto  ponad 12 000 takich butli. Umieszczano je na przedpolu okopów, przykrywano workami z piachem. Od zaworu prowadziła trzymetrowa rurą, którą wydobywał się ciekły chlor, który następnie zmieniał się w gaz. I czekano na sprzyjający wiatr.....