Na wirsycku
7 osób
Moderatorzy:
    Agata Antisaina
Autorzy strony:
    Antisaina Agata
Subskrybenci:
    SKIP Agata Atavus Antisaina AgnesO ruda Maciej

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: tylko niezaufani
RSS RSS
Zarejestruj się

08/10/13 od Antisaina
W temacie: Ludzie (z) gór

Oppenheim

wierzył, że ludzie są dobrzy

Osoba niezwykle zasłużona dla TOPR-u i ratownictwa górskiego. Może być porównywany z Mariuszem Zaruskim - równie zasłużonym człowiekiem. To właśnie ten ostatni powierzył Oppenheimowi kierownictwo pogotowiem jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym. Faktycznie jednak już od 1914 roku kierował TOPR-em.

Burzliwa młodość związana była po części z czasami jakie wtedy były, ale też wynikała z jego charakteru. Może to przez to zakochał się w górach? Do Zakopanego przyjechał w 1910 roku i tam już został. Uwielbiał jeździć na nartach, co też często czynił. Wiele pierwszych zimowych wejść należy właśnie do niego. Dwa lata później znalazł się w TOPR. Szybko stał się zastępcą Zaruskiego. Na pewno pomógł mu w tym brak zainteresowania wojną i działaniami wojennymi. Dla niego ważne było Pogotowie i ratowanie ludzi. Z tego względu naturalnym wydaje się fakt, iż przejął w końcu dowodzenie w tej organizacji. Na czas II Wojny Światowej wyjeżdża z Zakopanego, jednak wraz z jej zakończeniem - wraca. Jeszcze przez pewien czas kieruje TOPR-em. Pod koniec swojego życia, został w dziwnych okolicznościach usunięty z Pogotowia za sprawą ówczesnego kierownika tej organizacji.  Zastanawiająca jest jego wiara w to, że ludzie są dobrzy, podczas gdy zginął zamordowany.

Wojciech Szatkowski planuje na warsztat wziąć losy Józefa Oppenheima. Jego życie, ale w szczególności okoliczności śmierci, do dzisiaj pozostają wiele znaków zapytania. Chociaż wiadomo kto go zastrzelił, to do dzisiaj motywy jego zabójstwa nie są jasne. Istnieje opinia, że był to zwykły rabunek. Przeczy temu fakt, że nic nie zginęło z willi. Z relacji świadka, który przeżył, wynika, że tamtego tragicznego wieczoru 1946 do domu Oppenheima przyszli dwaj żołnierze. To oni oddali strzały, które zabiły gospodarza. Niedługo później sami zginęli.

Jeżeli ktoś może to tego dociec, to chyba tylko Szatkowski. Bardzo liczę na tę publikację. Na dzień dzisiejszy deklaruje, że ma pewne przypuszczenia, jednak nie zdradza się z nimi.