Klatka po klatce
6 osób
Moderatorzy:
    AgnesO

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: tylko niezaufani
RSS RSS
Zarejestruj się

24/09/13 od MarcinM
W temacie: Kino drogi

Moje wrażenia z drogi

Kilka uwag na temat filmu "W drodze" Waltera Sellesa

Czy Kerouac był dobrym pisarzem? Raczej nie. Czy „W drodze” to powieść warta polecenia? Jak najbardziej! Ta sprzeczność nie jest tutaj wcale nielogiczna. „Biblia Bitników”, jak zwykło się nazywać powieść, to fascynująca podróż przez Stany przełomu lat 40-tych i 50-tych, relacjonowana obłędną narracją, może i powierzchowną, czasem infantylną, ale w tym wypadku idealnie komponującą się z opisywanymi wydarzeniami.

Główny bohater (i zarazem narrator) Sal Paradise, podróżujący przez Stany na przełomie lat 40-tych i 50-tych, był bohaterem pełnym werwy, młodzieńczego zapału i z pewnością naiwności, bo mimo fascynacji twórczością Jamesa Joyce’a czy Marcela Prousta (stąd też pisanie techniką strumienia świadomości), Kerouac nie należał do pisarzy szczególnie wnikliwych, a jego twórczość pełna jest luźnych dygresji, nierzadko traktowanych po omacku. Jednak jak wspomniałem, właśnie narracja jest główną zaletą powieści.

Tym bardziej uświadomiłem to sobie, gdy zobaczyłem film Waltera Sallesa, oparty na słynnej powieści ery beat generation. Reżyser „Dzienników motocyklowych” stworzył film, który mnie zwyczajnie znudził, a przecież powieść zrobiła na mnie wielkie wrażenie.

Bohaterowie są przedstawieni płasko i ciężko znaleźć w nich coś charakterystycznego. Garrett Hedlund w roli Neala Cassady’ego (Dean Moriarty) jest sztywny i nie ma w sobie nic z powieściowego szaleńca, zaś Sam Riley, wcielający się w postać Kerouaca, chyba trochę zapomniał, że nie gra już Iana Curtisa w „Control”. Wyjątkiem jest rewelacyjny Viggo Mortensen, w roli Williama Burroughsa (Old Bull Lee).

Przypuszczam że gdybym nie znał literackiego pierwowzoru, miałbym problemy ze zrozumieniem co w ogóle autor miał na myśli, a tak przynajmniej wiem, co Salles chciał pokazać i mu zwyczajnie nie wyszło.