Klatka po klatce
6 osób
Moderatorzy:
    AgnesO

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: tylko niezaufani
RSS RSS
Zarejestruj się

01/10/13 od MarcinM

"Są rzeczy na niebie i na ziemi, o których się filozofom nie śniło"

Przemyślenia na temat filmu "Medium"

Jak przychodzi mówić o polskim kinie grozy, to często zapada niezręczna cisza. Bo polskie kino grozy tak naprawdę nigdy nie istniało. Zaryzykuję stwierdzenie, że na ogół Polacy na horrorach nie znają się zupełnie, nie czują konwencji, a w naszym kraju często renomą cieszą się nie te filmy, które są kultowe w innych krajach Europy czy w Stanach. Wiem o czym piszę – czasem uczestniczę w internetowych rozmowach o takich filmach z ludźmi z całego świata, a bardzo często te rozmowy obserwuję.

Zarówno w świecie literatury jak i filmu, Polacy woleli aplikować elementy świata przedstawionego w horrorach, niż spróbować zmierzyć się z horrorem jako takim, a jak już z horrorem jako takim się zmierzyli, to wypadało to przeważnie „śmieszno i straszno”. Oczywiście istnieją na tym polu wyjątki. Jednym z nich jest „Medium” w reżyserii Jacka Koprowicza, prawdziwe arcydzieło kina grozy, które można zaprezentować bez kompleksów koledze lub koleżance z zagranicy, wychowanym na przyzwoitych horrorach.

Cała historia skupiona jest wokół czterech postaci, które poznajemy w dziwnych okolicznościach – Warszawianin który wbrew swej woli przyjeżdża do Sopotu, tamtejsza nauczycielka, która bez słowa opuszcza szkołę w trakcie prowadzenia lekcji, komisarz policji, regularnie budzący się na plaży, urzędnik bankowy z Berlina odzyskuje świadomość w zupełnie nieznanym sobie domu... A wszystko to nie dzieje się po raz pierwszy.

Komisarz policji Selin wraz z młodszym aspirantem Krankiem (w tej roli Michał Bajor) próbują rozwikłać zagadkę, jednak to, co kryje się za tymi wydarzeniami, jest czymś bardzo groźnym i przekraczającym ludzkie pojęcie.

Obsada jest imponująca – na ekranie zobaczymy i Zygmunta Zintela, i Jerzego Zelnika, i Jerzego Stuhra, i Władysława Kowalskiego, i Grażynę Szapołowską... Mógłbym tak długo, ale nie o to chodzi. Często przecież obsada jest jedyną mocną stroną filmu. Na szczęście nie w „Medium”.

Tajemniczy i niepokojący nastrój Sopotu pod koniec XX-lecia międzywojennego, nieprzewidywalność, wielowątkowość, wyraziści bohaterowie – wszystkie te elementy składają się w niesamowitą całość. Najlepsze filmy grozy to takie, w których pokazując stosunkowo niewiele, oddziałuje się na emocje tak, że potem naprawdę trudno jest zasnąć. Bo przecież najbardziej boimy się tego, co nieznane.