AutorWydawca pioter
Piotr Diehl
subskrybuj autora
(subskrybuje: 11 osób)

subskrybuj autora, jeśli chcesz otrzymywać informacje o jego nowych notatkach.

Wpisy:
Notatki 200 (+363/-1)
Komentarze 275 (+93/-0)
RSS RSS
Zarejestruj się

21/11/14 publiczna

Migawki znad Atlantyku

Opowieści o Porto ciąg dalszy. Tym razem krótko o Atlantyku. Był koniec września, czyli czas kiedy woda w oceanie na północy Portugalii powinna być najcieplejsza. Tak przynajmniej mówią przewodniki. I co? W porównaniu z tegorocznym Bałtykiem był lodowaty. I o wiele groźniejszy. Podobno trafiłem na w miarę spokojny, a i tak fale - jak mi się zdawało - sięgały 3 metrów niedaleko od brzegu. W hukiem rozbijały się o skały i falochron. Zimne, nieprzyjazne morze. Zarazem ogromne i majestatyczne. Na nie wypływali wielcy portugalscy żeglarze i kupcy, pozostawiając żony w bezpiecznych portach schowanych nad rzekami w głębi lądu. Pewnie niejedna tęskniła i raz po raz szła nad ocean wypatrywać powracających z daleka statków. Tę tęsknotę czuć w portugalskiej muzyce, np. w pieśniach fado - pięknych i melancholijnych. Fado znaczy tyle co los, przeznaczenie. Chyba dopiero tu, stojąc na brzegu oceanu, poczułem przejmujący sens tej muzyki.
 
Trzy zdjęcia: