Z wizytą na Kaukazie
8 osób
Moderatorzy:
    Agata Ola
Autorzy strony:
    Ola Mateusz Agata
Subskrybenci:
    bt Ola Agata Antisaina Grzania Mateusz Malgorzata blacknona

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: po publikacji
RSS RSS
Zarejestruj się

Ormiański koniak

Lepszy niż francuski?

Koniak wszystkim kojarzy się z Francją, gwiazdkami i Napoleonem. A wiedzieliście, że w Armenii jednym z najsłynniejszych trunków jest koniak? I to koniak, przedni, chociaż oficjalnie nie można go tak nazywać – nazwa jest zarezerwowana dla wyrobu francuskiego. Armenia i kraje byłego Związku Radzieckiego nic sobie z tego nie robią i chociaż poza tymi rejonami ormiański wyrób nazywany jest brandy, to w swojej ojczyźnie to koniak i basta. Dla Ormian istnieje tylko jeden prawdziwy koniak – i na pewno nie jest to ten z Europy Zachodniej. Trunek podbił zresztą gusta Francuzów, wygrywając złoty medal w 1904 roku i inne odznaczenia. Jest znany i ceniony na całym świecie.

(Marco, https://www.flickr.com/phot... CC-BY-ND-2.0)

Ormiańskie koniaki są naprawdę wysokiej jakości. Najpopularniejsza marka to Ararat i nic dziwnego – według Ormian koniak dał im Noe, sadząc winorośl na zboczach Araratu. Produkcja przemysłowa wcale nie sięga tak zamierzchłych czasów, Ararat zaczęto produkować w 1887 roku. W Erywaniu można zwiedzać jego wytwórnię.

Z aromantyczną specjalnością Armenii związana jest pewna plotka dotycząca Winstona Churchilla. Otóż w Jałcie miał on otrzymać od Stalina butelkę ormiańskiego trunku. Tak mu zasmakował, że co roku zamawiał 400 butelek. Do tego wydarzenia nawiązywał Putin, obdarowując premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona podobną butelką.

Wytwórnia Wytwórnia "Ararat" w Erywaniu (Spetsnaz1991, https://www.flickr.com/phot... CC-BY-2.0)

Nigdy nie byłam fanką koniaków, brandy również. Ale koniak z Armenii smakuje nieco inaczej, coś między koniakiem a whiskey. Ormianie mówią, że ten jedyny w swoim rodzaju smak zawdzięcza położonej wysoko słonecznej Armenii, jej suchemu klimatowi, naturalnym, nietraktowanym chemikaliami winogronom, a przede wszystkim źródlanej wodzie. Wszystko składa się na trunek może i związany z francuskim koniakiem, ale na pewno mający własny charakter. Dodajmy do tego fermentację w dębowych beczkach i dostaniemy jedyny w swoim rodzaju ormiański koniak.

Ararat oznaczony jest gwiazdkami, po jednej na każdy rok leżakowania.  Podobnie robią inne marki. Cena dobrych koniaków poza Armenią bywa niebywale wysoka, więc to jedna z najpopularniejszych pamiątek przywożona z tego kraju. Żałuję, że przywiozłam tylko butelkę, w pamięci mając smak francuskiego trunku. 

Mówi się o tym we wpisach (lub komentarzach do nich):