Z wizytą na Kaukazie
8 osób
Moderatorzy:
    Agata Ola
Autorzy strony:
    Ola Mateusz Agata
Subskrybenci:
    bt Ola Agata Antisaina Grzania Mateusz Malgorzata blacknona

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: po publikacji
RSS RSS
Zarejestruj się

Cminda Sameba

Najbardziej rozpoznawalny widok z Gruzji

Wizyta w Stepancmindzie (znanej lepiej pod jej starą nazwą czyli Kazbegi) jest jednym z obowiązkowych punktów praktycznie każdej wycieczki do Gruzji. Na łamach bywajtu pisał już o tym miejscu kiedyś Kuba w swojej notatce. Mimo to ja również chciałabym podzielić się z Wami moimi subiektywnymi odczuciami i garscią użytecznych informacji.

Nic dziwnego - widoki jakie gwarantuje wizyta tutaj są niesamowite i naprawdę zapadną Wam w pamięć.

(Lera Shvets, CC BY 2.0, https://www.flickr.com/phot...)
Ale po kolei! Najpierw musimy się tam dostać!

Dojechać z Tbilisi do Stepancmindy jest bardzo łatwo - zwłaszcza jeśli korzystamy z marszrutek. W tym celu udajemy się metrem na stację Didube - to jeden z głównych węzłów komunikacyjnych miasta. Tam musimy znaleźć busik który na szybie będzie miał napis "Kazbegi" (dla ułatwienia zapisany łacinką) i dogadać cenę (powinno być to 10 lari w jedną stronę). I jedziemy!

Po drodze czeka nas moc atrakcji. Podróż nie trwa jakoś szczególnie długo (ok 2 h), ale jest bardzo.. emocjonująca. Ja np. byłam przerażona i ten jeden raz w życiu po prostu myślałam że zejdę w marszrutce - chyba że prędzej busik  sam "zejdzie" z trasy. Droga która prowadzi do Kazbegi jest karkołomna, a kierowcy jadą tak jakby zycie było im niemiłe. Po prawdzie - jest im ono bardzo miłe, a jada na złamanie karku bo ten kto dojedzie na miejsce pierwszy ma jeszcze szansę zarobić zbierając podróżnych "z góry" - lub zebrać jakiś ludzi po drodze. Im szybciej jedziesz tym więcej razy "obrócisz" - a zatem zarobisz więcej. Prosta logika - tyle że nie uwzględnia jednej rzeczy - co jeśli "nie dojedziesz"?! No ale nic to. Pojechali!

I oto jesteśmy w busiku. Śniadanie podchodzi nam do gardła ale - hej! Za oknem jest pięknie! Jedziemy cały czas gruzińską Drogą Wojenną która obfituje w abytki wszelkiej maści - z tego powodu warto rozważyć możliwość wynajęcia taksówki jeśli jest nas więcej - wtedy zatrzymamy się też w tych innych miejscach na trasie (koszt ok 100 lari). Nawet jeśli jednak jedziemy busikiem warto mieć po prostu oczy szeroko otwarte i obserwować świat za oknem. Po drodze jest naprawdę pięknie.

Widok na Cminde Samebę jeszcze z dołu. Widok na Cminde Samebę jeszcze z dołu. (tanyakuchma,CC BY 2.0, https://www.flickr.com/phot...)

Dotarliśmy w końcu do Kazbegi. Szybka kawa w barze i ruszamy w drogę. Jeśli nie mamy z sobą wody i jakiegoś suchego prowiantu to teraz jest ostatni moment żeby uzupełnić zapasy. Po drodze pod górę nie będzie już takiej szansy.
Prawdopodobnie zaczepiają nas lokalsi - oferując że łazikiem zawiozą nas na samą górę. Ale jesteśmy skąpi i decydujemy się podejść pod górę sami. Niejednokrotnie po drodze będziemy pewnie żałować tej decyzji (palacze i ludzie pozbawieni kondycji w szczególności).

Idziemy! Przechodzimy przez most i kierujemy się na wioskę Gergeti - trzeba przez nią prześć żeby wyjść na szlak do świątyni Cminda Sameba. Zanim jednak wyjdziemy z miasteczka pytajmy się mozliwie często ludzi o drogę na Cminde Samebę. Jeśli wyszlismy już z wioski  - czeka nas główny pukt programu czyli wspinaczka pod górę. Droga nie jest jednak stroma - to typowa końska droga po której dałoby się jechac koniem z wozem. Nie zbaczajmy z drogi - zwłaszcza w wyższych częściach - bo dróżki potrafią urywać się całkiem niespodziewanie.

widok na wioskę w dole widok na wioskę w dole ( Carrie Kellenberger I globetrotterI, CC By 2.0, https://www.flickr.com/phot...)

Po jakiś dwóch godzinach powinniśmy w końcu dotrzeć na miejsce. Widok zapiera nam dech w piersi. Jestesmy na wysokości ponad 2 tys. metrów nad poziomem morza. Z jednej strony Kazbeg, z drugiej maleńka świątynia. Jest co podziwiać - zwłaszcza jeśli pomyślicie o tym, że świątynia powstała jeszcze w XIV wieku (czyli jak na Gruzję jest dosyć młoda). Jak oni zwozili tutaj te kamienie?!

( Lidia Ilona, CC By 2.0, https://www.flickr.com/phot...)



Mówi się o tym we wpisach (lub komentarzach do nich):