Wielkanoc
6 osób
Moderatorzy:
    Ola

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: tylko niezaufani
RSS RSS
Zarejestruj się

11/04/14 od Agata
W temacie: Lokalne tradycje i obyczaje

Pucheroki

Z Krakowa na wieś

Niedziela Palmowa za pasem, może w tym roku wybierzecie się w okolice Krakowa? Nie, nie żeby pooglądać imponujące palmy. Żeby zobaczyć chłopców w wielkich, spiczastych, kolorowych czapach z bibuły. To Pucheroki, zanikający zwyczaj około wielkanocny, dziś zachowany tylko w garstce małopolskich wsi.

Zazwyczaj sprawy idą tak: tradycja regionalna wchodzi do miasta. W Krakowie było tak z Lajkonikiem (przyszedł ze Zwierzyńca) i Rękawką (Podgórze). A jakby tak w drugą stronę, z miasta na wieś? Przyznacie, że to dość nietypowa droga. Tak było z Pucherokami, które narodziły się ok. XVI wieku w krakowskim środowisku akademickim. Żakom nigdy nie żyło się zbyt różowo – pieniędzy zawsze za mało, życie drogie, nauka ciężka, rodzice biedni, więc chodziło się po prośbie. A kiedy najlepiej, jeśli nie w święta, gdy stoły uginają się od jedzenia i ludzie jacyś tacy bardziej przyjaźni? W Boże Narodzenie za zimno, zostawała Wielkanoc. Żacy (chłopcy, stąd też nazwa zwyczaju, od łacińskiego puer, czyli chłopiec) hurtem ruszali pod drzwi krakowian i dziwnie przebrani, składali życzenia, recytowali przygotowane wierszyki i rymowanki, często dość rubaszne i prostolinijne. W XVI wieku powstała nawet księga żakowskich wierszyków. Tacy wielkanocni kolędnicy. Do koszyków zbierali datki i jajka, najczęściej już w formie pisanek. Z biegiem lat Pucheroki odbywały się jednego konkretnego dnia, w Niedzielę Kwietną (Palmową).

Krakowskie pisanki - może takie dostawali żacy? Krakowskie pisanki - może takie dostawali żacy? (Praktyczny Przewodnik, https://www.flickr.com/phot...)

Krakusom zwyczaj nie do końca się podobał, nie zawsze byli chętni wspomagać wesołych, bezpruderyjnych żaków. Pucheroki stopniowo wynosiły się więc na wieś. Tam sprośne rymowanki raziły księży. W końcu zwyczaju zakazano (XVIII w.). Wszyscy wiemy, jak się kończą takie zakazy – chadzanie na puchery oczywiście przetrwało. Żaków zastąpili wiejscy chłopcy, wykształcił się ich tradycyjny strój. Wysoka, słomiana czapka (później zastąpiona tekturą i kolorową bibułą), kożuszki wywrócone na drugą stronę, twarz umazana sadzą, w rękach koszyk na dary i laska. Gospodynie chętnie ich wpuszczały, bo taka wizyta przynosiła szczęście na cały następny rok.

Teraz Pucheroki niestety dogorywają. Zwyczaj z rdzennie krakowskiego przeniósł się na wieś, by prawie zupełnie zniknąć. Przed I wojną światową na puchery chadzano w ponad 50 podkrakowskich wsiach, dzisiaj w zaledwie kilku. Lepiej zawczasu zawitać w te strony w Niedzielę Kwietną, zanim ostatni sprawiedliwi, starający się uchronić tę tradycję od zapomnienia, odejdą. Chociaż jest jakaś szansa na odrodzenie – kolorowe czapy wróciły do Krakowa, rok temu można było je spotkać na Rynku. 

Mówi się o tym we wpisach (lub komentarzach do nich):


Ostatnio komentowane na stronie:
17/04/2014 Ola

Niedziela Wielkanocna

2 komentarze, ostatni z 28/03/2016 od pinot
19/04/2014 Ola

Sernik wielkanocny z gruszkami mojej mamy

3 komentarze, ostatni z 20/04/2014 od ruda