Śródziemnomorze
6 osób
Moderatorzy:
    pinot Atavus ruda

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: po publikacji
RSS RSS
Zarejestruj się

Głowa do góry

Dlaczego wchodzić do niekoniecznie ciekawych z zewnątrz kościołów

Rzym jest pełen budowli sakralnych. Nie sposób wejść do nich wszystkich, chyba że ma się naprawdę dużo czasu. Ale też nie do wszystkich warto. Jak wybierać? Nie sugeruj się tłumem przed wejściem, bo po co odkrywać to, co już zostało odkryte, przemaglowane i ogłoszone cudem świata. Nie czytaj przewodników, odkrywaj wszystko samemu. Intuicja będzie najlepszym doradcą. Nie przejmuj się też wcale, jeśli za każdym razem, kiedy skręcasz w drzwi jakiegoś kościoła, trzech towarzyszy wyprawy po raz X tego dnia rzuca „Masz dwie minuty”, a tylko jeden wchodzi z tobą. Kiedy wyjdziecie razem z kościoła San Ignazio, nadal w lekkim szoku, oni też wejdą i jeszcze potem podziękują.
Sant Ignazio Sant Ignazio (A.Kozłowska)
Chiesa di Sant'Ignazio di Loyola a Campo Marzio,
jak brzmi pełna włoska nazwa tej jezuickiej świątyni, powstał w XVII wieku. Nie jest priorytetem dla turystów przemierzających Rzym. Jak łatwo zauważyć, zbudowano go w stylu barokowym, dlatego też jego zewnętrzny wygląd zupełnie mnie nie ruszył. Podobnie jak wnętrze. Ale cóż, jest to kwestia osobistych upodobań. Jeżeli jesteś fanem cennych kamieni, marmurów i złoceń na dużej powierzchni, to będzie strzał w dziesiątkę.

O co chodzi z tym kościołem, skoro nie zachwyca przepyszne barokowe wnętrze? Jest tu jeden barokowy element, który robi wrażenie na niemal wszystkich zwiedzających, również tych nieprzepadających za samym stylem. Usta same otwierają się ze zdumienia – wystarczy tylko spojrzeć w górę. Nie ma kopuły w architektonicznym sensie, została za to namalowana na suficie (a właściwie najpierw na płótnie). Typowy barokowy zabieg, sprawiający, że trudno jest odróżnić malowidło od elementów architektonicznych. Efekt jest niesamowity – wydaje się, że rzeczywiście mamy do czynienia z trójwymiarową kopułą. Malarskie sztuczki wiecznie żywe, autorem tej iluzji jest Andrea Pozzo. Pozostaje tylko powoli iść z zadartą głową, obserwując, jak w miarę poruszania się zmienia się malowidło. Aż rozboli szyja, bo każdy szczegół jest wart zatopienia się w nim na chwilę.

W Wiecznym Mieście nie trudno znaleźć rzeczy niezwykłe, czekają na każdym kroku. Po kilku godzinach przestaje się zauważać niezwykłości, które atakują z każdej strony. Ale malowidła w San Ignazio zostają w pamięci na dłużej, niż zatłoczone Hiszpańskie Schody.

Dzięki włoskiej grupie fotografów HAL900 można było ten 35-metrowy fresk podziwiać w internecie, niestety link jest już nieaktualny. Trochę fotografii tutaj.
 

Mówi się o tym we wpisach (lub komentarzach do nich):


Ostatnio komentowane na stronie:
07/01/2014 Agata

Azulejos

Sztuka z ceramicznych płytek
10 komentarzy, ostatni z 05/11/2018 od Jacko
28/02/2014 Atavus

Palermo

na skrzyżowaniu cywilizacji
2 komentarze, ostatni z 11/01/2017 od pioter
16/10/2011 Agata

Spacer brzegiem Tagu

Bélem
4 komentarze, ostatni z 21/09/2015 od pinot
08/12/2012 Agata

Zakochać się w Piranie

3 komentarze, ostatni z 13/04/2015 od pinot