Na wirsycku
7 osób
Moderatorzy:
    Agata Antisaina
Autorzy strony:
    Antisaina Agata
Subskrybenci:
    SKIP Agata Atavus Antisaina AgnesO ruda Maciej

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: tylko niezaufani
RSS RSS
Zarejestruj się

06/02/14 od Antisaina
W temacie: Góry górą

W poszukiwaniu śniegu zimą

Obecnie Warszawa przykryta jest śniegiem, a z południa płyną zatrważające wieści - brak śniegu w lutym! Brak śniegu w górach w środku zimy? Nie bez winy jest halny, który jest przecież ciepły, chociaż to nie jedyny winowajca.

Nie wiem czy pamiętacie styczeń tego roku? Podczas gdy w całej Polsce wszyscy biadolili nad brakiem śniegu w styczniu, pojechałam w Bieszczady. Na początku troszkę tygodniowego, zaległego śniegu, ale już przez większość dnia obyło się bez jego bieli. Dopiero podchodząc na Łopiennik udało się uświadczyć białego i nienaruszonego puchu, ale... już sto metrów niżej trudno było go znaleźć.

(B. Ciach)

Budząc się w Jaworzcu, zastała mnie zima. Może nie jakaś głęboka, ale taka na jeden centymetr. Taki śnieg to nawet w maju i październiku widywałam. Już pomyślałam, że zimy nawet w Bieszczadach nie spotkam. Wspieliśmy się na Połoninę Wetlińską. Od granicy Bieszczadzkiego Parku Narodowego zaczęły się gorsze warunki. Wiatr zaczął dąć jakby chciał sobie płuca wypluć, na szczęście tam były jeszcze drzewa. Od wyjścia z lasu do Przełęczy Orłowicza grzęźliśmy w śniegu. Mało co było widać na horyzoncie, który co rusz był zasłaniany chmurami w których się znaleźliśmy.

Przełęcz Orłowicza Przełęcz Orłowicza (B. Ciach)

Było zimno, ale to jeszcze do wytrzymania, gorszy był wiatr. W Chatce Puchatka otrzymaliśmy informację o prędkości wiatru za oknem - 90 km/h przy około minus 10 stopni Celsjusza. Daje to temperaturę odczuwalną coś poniżej 30 stopni Celsjusza na minusie. Przemiły Pan, który samotnie siedział w schronisku wdał się z nami w pogawędkę i zaprosił do ogrzewanego pomieszczenia. Zimno nas odwodniło. Każda z osób wypiła około dwóch litrów gorącej herbaty.

Przez cały dzień spotkaliśmy tylko dwie grupy ludzi, jedni z nich wyglądali na komandosów (albo się na nich tylko kreowali). Tak poza nimi, w Bieszczadach były pustki.

PS.  Tak, zdjęcia są w kolorze.

Mówi się o tym we wpisach (lub komentarzach do nich):


Notatki o podobnych miejscach: