Na wirsycku
7 osób
Moderatorzy:
    Agata Antisaina
Autorzy strony:
    Antisaina Agata
Subskrybenci:
    SKIP Agata Atavus Antisaina AgnesO ruda Maciej

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: wszyscy
Moderacja: tylko niezaufani
RSS RSS
Zarejestruj się

24/10/11 od Szymon
W temacie: Góry górą

Pogranicze Beskidu Niskiego i Bieszczad

Są wciąż w Polsce miejsca ciche i bezludne, które większość turystów omija. I Bogu dzięki. Pewnie – by tego stanu nie zmienić – nie należałoby o nich pisać.

Mam jednak dziwną pewność, że moja notatka nic nie zmieni. Niewielu jest chętnych, by odwiedzić pogranicze Beskidu Niskiego i Bieszczad.

Powód bowiem, dla którego omija się to miejsce jest prozaiczny i moje pisanie go nie zmieni – tam po prostu nic nie ma. To znaczy: nic nie ma, jeśli nie umie się patrzeć.

Zacznijmy od tego, jak tam dojechać. Najpierw, niezależnie, z której strony Polski się jedzie, trzeba dotrzeć do Sanoka, potem skierować się do Komańczy i tam po raz pierwszy zatrzymać. Komańczę odwiedza wielu turystów -pielgrzymów. Autokarowe wycieczki zatrzymują się przed niewielkim tunelem pod torami prowadzącym do klasztoru ss. Nazaretanek, w którym więziony był kardynał Wyszyński. Wycieczki wspinają się kawałek, zwiedzają i wracają.

Tak samo zrobimy i my. Mimo niesamowitej aury tego miejsca, nie będę o nim pisał. Prawdziwie bowiem interesujące są te miejsca, których nie zadeptują tłumy.


Medzilaborce „po słowackiej stronie”. Warto je odwiedzić pieszo – wędrując z Komańczy do Dołżycy, a potem wspinając się stromo do szlaku granicznego. Trasa ta najsłodsza jest we wrześniu – okalają ją całe pola jeżyn. Potem trzeba trafić na wąską ścieżkę zaczynającą się kawałek pod granią i pozwolić się jej poprowadzić wśród słowackich lasów.

Następny odcinek jest już mniej przyjemny. Trzeba iść wzdłuż drogi, ale na końcu, w samym mieście, czeka niespodziewana nagroda – kolorowe muzeum Andy’ego Warhola. To z tego miasteczka wyemigrowali za ocean rodzice króla popartu.

Wschodnia część Słowacji w wysokim stopniu zamieszkana jest przez Romów. Także Medzilaborce. Przychodząc tam po raz pierwszy, nie mogłem opędzić się od grupy żebrzących dzieci, które szły za nami krok w krok przez całe miasto. Dużo się dzisiaj mówi o Romach. Warto zobaczyć na własne oczy ich domy, warto ich poznać w zagubionych na krańcu Europy Medzilaborcach.

Radoszyce z piękną cerkwią leżą przy międzynarodowej drodze łączącej Sanok z Medzilaborcami. Wieś jest typu ulicowego – za domami zbudowanymi wzdłuż drogi rozciągają się pola wspinające się łagodnie na wzgórza. Pośrodku wsi, na wzgórzu, otoczona klonami i lipami, stoi drewniana cerkiew z kamienną dzwonnicą. Gospodarze mieszkający naprzeciwko cerkwi, za strumykiem, choć małomówni, chętnie otworzą przybytek dla ciekawych oczu turystów. Wewnątrz ikonostas i polichromia z XIX w.


Dołżyca, wieś, w której już naprawdę nic nie ma. Kiedyś była tu cerkiewka, cmentarz, szkoła. Dziś, oprócz schroniska, agroturystyki i owiec, nie ma nic. Nawet latarnie, w ramach oszczędności, gasną o północy. Podobno zimą pod same domostwa podchodzą wilki. A latem, gronostaje i lisy potrafią sobie tylko wiadomym sposobem bez wydania żadnego dźwięku zamienić kurnik w krwawą łaźnię. O szczegóły proszę pytać osobiście właściciela schroniska najlepiej zamówiwszy wcześniej gorącą zupę lub herbatę (potrafi tam być niesamowicie zimno). Opowie on na pewno więcej dużo ciekawszych historii.
 

Cerkiew w Radoszycach Cerkiew w Radoszycach (Szymon)

Radoszyce

 

Chmury nad Dołżycą Chmury nad Dołżycą (Szymon)

Chmury nad Dołżycą. Tutaj można znaleźć prawdziwy spokój. 

  • Radoszyce. Radoszyce. (Szymon)