Historia Cywilizacji
12 osób
Moderatorzy:
    pioter MarcinSz.
Autorzy strony:
    MarcinSz. Atavus Ola pioter WiktorOnoff Agata pinot

Ustawienia strony:

Widoczność: wszyscy
Publikować mogą: autorzy
Moderacja: po publikacji
RSS RSS
Zarejestruj się

19/06/14 od MarcinSz.
W temacie: Polska nowoczesna, Polska zacofana

Szarlatańska kanalizacja

„Kanalizacja miasta Warszawy jako narzędzie judaizmu i szarlatanerii w celu zniszczenia rolnictwa polskiego oraz wytępienia ludności słowiańskiej nad Wisłą” - książeczkę pod takim tytułem wydało w 1900 r. szacowne wydawnictwo Gebethnera. Autor występujący pod pseudonimem „F.R. rolnik nadwiślański” alarmował, że trwające w mieście prace kanalizacyjne doprowadzą do „całkowitego zniszczenia tego, co naturalne”. „Jezus Chrystus  urodził się właśnie w stajence, a co za tym idzie, był niezwykle blisko natury” – przypominał. Jak konkludował, poprzez kanalizację siły postępu zamierzają po prostu zniszczyć chrześcijaństwo i wierny mu lud polski.

Gdy amatorzy teorii spiskowych zaczytywali się w tym dziełku, Warszawa bardzo powoli przekształcała się w nowoczesne miasto, podobne do miast w państwach zachodnich. Proces ten rozpoczął się w grudniu 1875 r., gdy prezydentem Warszawy został Sokrates Starynkiewicz, rosyjski wojskowy namaszczony przez władze zaborcze. Przyjęto go ze zrozumiałym oporem; w swojej karierze zajmował się m.in. nadzorem nad moskiewskim więzieniem, gdzie przetrzymywano polskich powstańców.  Z czasem jednak nieufność zaczęła zamieniać się w szacunek. „Zastał Warszawę w gruncie rzeczy osiemnastowieczną, a zostawił dwudziestowieczną” – napisała o nim, nieco na wyrost, historyczka Anna Słoniowa.

W liczącej 300 tys. mieszkańców stolicy Królestwa Polskiego powszechnym widokiem były wówczas szamba i rynsztoki, którymi spływała brudna, cuchnąca breja. Ścieki odprowadzano bezpośrednio do Wisły starymi, nieszczelnymi kanałami. Spływały do rzeki w pobliżu miejsca, gdzie czerpano wodę do miejskiego wodociągu. Brak odpowiedniej ilości wody i fatalne warunki sanitarne powodowały szerzenie się chorób zakaźnych, a Warszawa przodowała w europejskich statystykach w tej dziedzinie. 

Kanalizacja Warszawy była delikatną kwestią, bo stolica imperium carów – Petersburg – nie była jeszcze wówczas skanalizowana. W 1879 r. Starynkiewicz otrzymał jednak zielone światło od cara i zamówił wstępny projekt nowoczesnej kanalizacji u angielskiego inżyniera Williama Lindleya. Ekspert, cieszący się renomą jednego z czołowych na kontynencie, przygotował projekt dla miasta liczącego 500 tys. mieszkańców, przewidując słusznie, że Warszawa będzie się rozwijać. Podniósł się głośny lament, że stolicy na to nie stać. Szczególnie głośno protestowali kamienicznicy, których miano obarczyć kosztami przyłączania instalacji.

Prezydent nie ugiął się i w 1883 r. ruszyły roboty. W ciągu pięciu lat zbudowano sieć kanalizacyjną liczącą 27 kilometrów  i obejmującą 33 ulice. W 1890 r. Warszawa miała już w sumie 42 km nowych kanałów. Choć prace się posuwały, długa była jeszcze droga do  zaspokojenia potrzeb mieszkańców, tym bardziej że wciąż przybywało przecież nowych  budynków. „Braknie dobrej wody do picia, w studniach jest ona zazwyczaj zanieczyszczona. Z wodociągów korzysta 1/3 domów, z kanalizacją połączono jedynie 173 domy” – lamentował w 1891 r. „Tygodnik Powszechny”. Jeszcze w przededniu II wojny światowej (według danych „Małego Rocznika”),  aż 53,9 procent warszawskich domów nie miało kanalizacji, a 38 proc. nie było podpiętych do wodociągów.

Pamiętano jednak, że to Starynkiewicz pokonał opór przeciwników nowoczesności i rozpoczął konieczne zmiany. I choć był przedstawicielem zaborcy, do dziś ma plac swego imienia w stolicy.

  • Wieża ciśnień - element filtrów Lindleya Wieża ciśnień - element filtrów Lindleya (Thunderman83/ PD-self)
Ostatnio komentowane na stronie:
18/06/2014 Agata

Wielki smog londyński

1 komentarz z 21/11/2016 od pinot
09/02/2014 pioter

Wielkość Łodzi

3 komentarze, ostatni z 05/02/2016 od roxa